

London is the most populous city within city limits in the European Union[6] with an official population of 7.5 million. It has a metropolitan area population of between 12 and 14 million people.[7][8] Its population is very cosmopolitan, drawing from a wide range of peoples, cultures and religions, speaking over 300 different languages.
LONDYN ...czyli jak sie z niego wydostac . ucieczka numer jeden.
Rzeczywiscie mieszkajac blisko centrum trudno czasem bylo nie nadepnac na odcisk , praca tez czasem dawala sie we znaki tak wiec coz najlepiej by bylo gdzies odsapnac ...
ROWEREM PO AUTOSTRADZIE ..czyli powiastki dla zmotoryzowanych inaczej.
Tak naprawde to wszelkie tzw . offy chcialem spedzac gdziekolwiek dalej od tej zatloczonej ciagle wibrujacej metropoli , pomimo pieknej architektury i wielu niezliczonych atrakcji czlowiek choc z miasta po pracy chcial odpoczac gdzies w zicisznym zakatku anglii ..ba ale trzeba jeszcze cos takiego znalezc ....
Pierwsza moja ucieczka odbyla sie na rowerze . Raczej nie byl to zaden sportowy okaz a zwykly rowerek kupiony na rynku .Poczatek byl obiecujacy , bez mapy dojechalem do Greenwich minawszy Uniwersytet I Muzeum Morskie .
Jest tez tam nieslychany tunel laczacy dzielnice Greenwich z polwyspem powstalym przez zakrecajaca tutaj Tamizie. Oczywiscie wszedzie tabliczki zakaz rowerowania , ( no cycling ) do tunelu zjedza sie winda , z reguly pcha sie tam masa rowerzystow pchajac swoje rowerki , ale jak nie odmowic sobie zjazdu ...no to luuu.
Bez znajomosci terenu i mapy wyprawa poza miasto skonczyla sie to zgubieniem drogi gdzies pomiedzy wielopoziomowymi autostradami gdzie odbywal sie sprawny ruch tirow , zawedrowalem takze do megakompleksu marketowego na wzor miasta z wlasna policja i pseudoparkiem . ( nazwa blue water ) Olbrzymi kompleks polozony jakby polozony w wielkim kanionie. Coz za relax nie dosc ze siedze cala noc w sklepie to jeszcze zazwialo mnie do jakiegos
megacentrum handlowego . Bladzilem najpierw chyba z kilka kwadransow po wejsciu do srodka szukajc wyjscia ( ach ty nikczemny ..) a pozniej jeszcze troche probojac sie wydostac na autostrade ( w sumie to cud ze nikt mnie nie zatrzymal jadac pasem awaryjnym przez kilka godzinek nie widzialem zadnej policji ) . Nic nie oddaje tego , spojrzcie na zdjecie i drzyjcie ...apokalipsa , Istny raj shopingowy .
POZNIEJ JUZ BYLO LATWIEJ ...
Znalazlem droge powrotna i zaczalem podazac krajobrazowa sciezka rowerowa , po drodze minalem miasteczko Erith i dojechalem do czegos ....wielki most do londynu , niestety tylko dla czterokolowych . Musialem byc chyba atrakcja ,,,skad ten gosciu sie wzial tu na rowerze..
ale jakos nikt mi nie zwrocil uwagi .Wszyscy dookola zapracowani , pedza konwoje zapopatrzenia byle szybciej ...specjalny patrol mostu zaferowal pomoc , jednak ich male autka nie byly przygotowane na pomoc rowerzystom wiec zrezygnowali . Coz taki los , trzeba byli kupic samochod ... wracam dalej na wielocipied i moj trakt dla zmotoryzowanych inaczej .
Uzywajac transportu kombinowanego czyli pakujac rowerek do pociagu wracam do mojej siedziby w PECKHAM. No pierwszy raz byl jak wiadomo niezbyt zaplanowany...ale co tam .

No comments:
Post a Comment