

JEST napewno kilka osob ktore zasluguja na kilka slow ze wzgledu na ciezkie warunki w jakich pracuja lub zyja ....choc takich osob jest wiele i to zapewno bohater zbiorowy jakim jest spolecznosc LONDYNU ...
Sa to osoby pracujace po kilka latek na nocnym zmianach w marketach ( tez anglicy wykorzystywani przez swoich szefow maxymalizojacych zyski ) , mlode osoby nawet studenci
zmuszeni przez powody ekonomiczne i sprzatajace mieszkania za minimalne stawki i mieszkajace na brudnych osiedlach z niezbyt gosinnymi sasiadami .
Spotkalem tam swojego kumpla ( na spacerze ze swoja matka ktora przyjechala w odwiedziny do niego, a do spotkania doszlo tuz pod pomnikiem walecznych lotnikow w bitwie o Anglie ) z podstawowki który ze swoja dziewczyna zbiera juz drugi rok na mieszkanie , u nas ceny za metr skoczyly , szlak go trafil ..
To nasi sasiedzi Boliwijczycy z Peckhamu , ktorzy mieszkają we dwóch po kilka latek w malym pokoiku , z dala od rodzin upijajac sie mocno co tydzien z rozpaczy czy ze szczescia , tworza jednak zwarta spolecznosc pomagaja sobie , są solidarni .
...Natalaia Natalia w Brooklinie, ona nigdy , nigdy z naszej pamieci nie zginie .....
Pekham gdzie wieczorem unosi sie zapach szamba , a na ulicy RYE jak w raju ruch i gwar wsrod pedzacych na zakupy mieszkancow ...
.

